Zakładki:
Liczniki odwiedzin
poniedziałek, 20 lutego 2012

Zainteresowanie witarianizmem w ostatnich latach wzrasta, co związane jest z poszerzeniem świadomości społeczeństwa w wielu aspektach związanych z zapobieganiem chorobom i utrzymaniem jak najlepszego stanu zdrowia. Niektórzy traktują witarianizm nie tylko jako zwyczajną, okresową dietę - coraz częściej stanowi ona styl życia.

Dieta surowa, czyli tzw. witarianizm, oznacza sposób odżywiania się polegający na spożywaniu wyłącznie lub też w większości (ponad 50%) pokarmów surowych; w dodatku tylko warzyw i owoców, niemrożonych, pochodzących z hodowli ekologicznych. Idea witarianizmu nie pozwala na obróbkę termiczną żywności, jednak dopuszczalne jest podgrzewanie potraw do temperatury 41°C. Można łatwo wywnioskować, iż surowa dieta to tak naprawdę weganizm bez gotowania, smażenia i pieczenia potraw. Pozwala ona na powrót do naturalności, uzyskanie wigoru i pełni zdrowia, przy jednoczesnej utracie wagi nawet w pierwszych dwóch tygodniach stosowania diety.

Sławnym propagatorem diety surowej jest Paul Nison, niegdyś ceniony finansista z Wall Street w Nowym Jorku, który przez lata eksperymentował na własnym organizmie z wieloma sposobami żywienia. Kiedy w wieku 20 lat lekarze zdiagnozowali u niego chorobę Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejące zapalenie jelita grubego, postanowił rozpocząć poszukiwania panaceum, które pozwoli mu odzyskać pełnię sił. Po wypróbowaniu konwencjonalnych metod leczenia, nie dających zadowalających rezultatów, postanowił wziąć sprawy we własne ręce i wypróbować rozmaitych diet.

Metodą prób i błędów ze swojego codziennego menu wyrzucił produkty, które nie były dla niego korzystne. Następnie zwrócił się ku surowym warzywom i owocom, które włączył do jadłospisu. Jak się szybko okazało naturalne produkty i proste potrawy były kluczem do sukcesu - w niedługim czasie odzyskał zdrowie. Zmieniło się całe podejście Nisona do życia, porzucił pracę w sektorze finansowym, napisał kilka książek na temat surowej diety i prowadzi cykliczne wykłady.

Według Paula Nisona nasz sposób żywienia, a także inne czynniki wpływają na odczyn pH, panujący w naszym organizmie. U większości z nas krew charakteryzuje się kwaśnym pH, kiedy naturalnie powinna mieć zasadowe. Stan ten zwany jest acydozą, która prowadzi do przedwczesnego starzenia się oraz szeregu schorzeń i dolegliwości ze strony narządów wewnętrznych, skóry czy też stawów. Acydoza powstaje w wyniku zatrucia toksynami - zarówno tymi pochodzącymi z pokarmu, jak i leków, środków chemicznych codziennego użytku, czy też od wewnętrznych pasożytów.

Warto więc wprowadzić do naszej diety zasadowe komponenty, które zmienią odczyn naszego organizmu na bardziej korzystny. Tymi składnikami są przede wszystkim surowe warzywa oraz owoce, jak również świeże soki.

Jakich produktów należy zatem unikać?

Odczyn kwaśny charakteryzuje głównie żywność pochodzenia zwierzęcego, a więc ryby, drób, baraninę, wołowinę, cielęcinę, wieprzowinę, w tym wszystkie wędliny. Jednak nie tylko produkty mięsne są winne zakwaszaniu organizmu.
Kwaśne pH mają także sery, jaja, twarogi, biały i ciemny chleb, wyroby z mąki, cukier, produkty marynowane, czy też ryż biały. Przechodząc na dietę surową, powinniśmy zmniejszyć spożywaną ilość lub wykluczyć całkowicie wymienione produkty z jadłospisu.

Z kolei do żywności charakteryzującej się zasadowym pH należą warzywa takie jak marchew, seler, ogórek zielony, bób, burak, kasza jęczmienna, szparagi, oliwki suszone, cebula, groch, dynia, rzodkiewka, szpinak, ziemniak, rzepa i inne. Wśród owoców wyróżnić możemy m.in.: arbuzy,
rodzynki, ananasy, brzoskwinie, figi, porzeczki, jagody, melony, dojrzałe
banany, czy jabłka. Musimy mieć na uwadze, że odczyn zasadowy dotyczy tylko produktów surowych i takie należy spożywać zgodnie z dietą witariańską.

Warto pamiętać, że powinniśmy definitywnie wykluczyć z diety produkty w których skład wchodzi biały cukier. Unikajmy zatem ciastek, dżemów, lodów, galaretek, cukierków, gum do żucia, napojów słodzonych, soków z cukrem oraz konserwowanych owoców.

Niewskazane są także produkty solone typu: chipsy, krakersy czy orzeszki. Wystrzegajmy się ponadto ostrych sosów, ketchupu, margaryny, napojów z kofeiną, alkoholu, mleka, nikotyny, żywności konserwowanej oraz przede wszystkim fast foodów.

Jak podkreśla Paul Nison, powinniśmy dodatkowo unikać podgrzewania pokarmów powyżej 41 stopni, gdyż w wyniku działania wysokiej temperatury wszelkie enzymy oraz witaminy tracą swoje dobroczynne właściwości. Można powiedzieć zatem, że jedzenie poddane obróbce termicznej jest martwe. Z tego względu spożywana żywność w diecie surowej powinna mieć temperaturę zbliżoną do tej panującej w naszym organiźmie, gdyż wtedy zostanie najlepiej przyswojona.

Ważną i zarazem dwojaką rolę w diecie surowej pełnią soki. Nie tylko są szybko trawione i dostarczają zastrzyku energii, ale także są źródłem niezbędnych witamin i minerałów. Pamiętajmy, że napoje te powinny być pozbawione słodzików i konserwantów, a najlepiej jak sporządzimy je samodzielnie ze świeżych warzyw i owoców. Miejmy na uwadze, iż dieta witariańska nie jest wskazana dla każdego. Ważne, by podczas stosowania diety surowej, dokładnie obserwować organizm oraz jego reakcje na spożywanie surowizny.

Na jednych ten sposób żywienia działa korzystnie, gdyż chudną, czują przypływ energii i zdrowia, natomiast inni czują ciągłe dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Powinniśmy więc pamiętać, iż omawiana dieta musi być wdrażana powoli, nie z dnia na dzień. Wszelkie zmiany w jadłospisie należy wprowadzać stopniowo, aż całkowicie zmieni się nasz styl odżywiania. Ważne jest by starać się wśród wszystkich produktów spożywać codziennie przynajmniej 50% surowych warzyw i owoców. Przed rozpoczęciem diety koniecznie należy skonsultować swoją decyzję z lekarzem.

Poniżej prezentujemy przykładowe menu diety surowej:

Śniadanie (do wyboru):

  • dwie mandarynki, koktajl bananowo-wiśniowy (z wodą),
  • kiwi, koktajl ze zmielonych truskawek,
  • surówka z korzenia selera, marchwi i jabłka,
  • owsianka bananowa, sok pomarańczowy.



Obiad (do wyboru):

  • duża porcja sałatki (kapusta pekińska, oliwki, pomidory koktajlowe, pestki dyni, oliwa z oliwek),
  • kilka liści sałaty, rzodkiewki, oliwki, zmielone migdały z dodatkiem maku,
  • surówka z sałaty zielonej, pomidora i cebuli, surówka z dyni, jabłka, czarnych porzeczek z      dodatkiem soku z cytryny.



Kolacja (do wyboru):

  • surówka z tartego jabłka i marchwi,
  • surówka z kapusty pekińskiej, 1/4 pomarańczy, sok z cytryny,
  • orzechy (nerkowca, brazylijskie, migdały), sok marchwiowy, surówka z brokuł, jabłka i rodzynek.

Tekst oryginalny:  www.fitness.wp.pl

 

 

Polecam publikację "Rewolucja zielonych koktajli"- Viktoria Boutenko

środa, 15 lutego 2012

Czy powyższy slogan jest nam równie dobrze znany jak ten, który pojawiał się w reklamach radiowych i telewizyjnych: "Pij mleko, będziesz wielki!"?

Który z nich jest prawdziwy, skoro od lat jesteśmy utwierdzani w przekonaniu, że głównym ródłem wapnia jest właśnie mleko?

Warto więc zadać sobie pytanie, skąd zwierzęta czerpią wapń? Otóż zwierzęta roślinożerne dostarczają go sobie z roślin. Nasuwa się więc wniosek, że zielone rośliny zawierają wystarczające ilości wapnia, które mogą pokryć również nasze zapotrzebowanie na ten pierwiastek.

 Czy mleko jest zdrowe?

– kazeina

Mleko powoduje w organizmie ludzkim powstawanie największej ilości śluzu. Odpowiedzialna za jego produkcję jest kazeina, która w mleku krowim przewyższa trzykrotnie jej poziom w porównaniu z mlekiem ludzkim. Kazeina jest składnikiem mleka odpowiedzialnym za tworzenie rogów i kopyt u młodych zwierząt. Wytwarza się z niej się bardzo mocny klej. Z badań wynika, że mamy problem z jej trawieniem i jedynie co 12
osoba może z tym poradzić.

Osoby pijące dużo mleka miewają często katar, przeziębienia, zapalenia zatok i zapalenie ucha. W przypadku dzieci wystarczy ograniczyć lub
wyeliminować mleko i jego produkty, by zniknęły kłopoty z uporczywym
katarem czy chronicznym zapaleniem ucha.

– pasteryzacja

Proces pasteryzacji powoduje utratę wielu cennych witamin oraz enzymów. Najgorszym wariantem jest mleko UHT, które podgrzewane jest do temperatury 140 stopni, a potem gwałtownie schładzane. Z takiego mleka nie jesteśmy w stanie zrobić jogurtu domowym sposobem. W rezultacie powstaje wyjałowiony produkt, który odbija się niekorzystnie na naszym zdrowiu.

 – zakwaszenie organizmu

Spożywanie nadmiaru mleka i jego produktów prowadzi do zakwaszenia organizmu (acidoza), a tym samym do zaburzeń w przyswajaniu wapnia, które to w konsekwencji wywołuje osteoporozę. Stosowanie produktów kwasotwórczych w diecie powoduje, że organizm zaczyna wykorzystywać zasoby wapnia zgromadzone w kościach i zębach, by zneutralizować wysokie zakwaszenie. Wprowadzenie właściwej diety oraz rezygnacja lub ograniczenie produktów kwasotwórczych (produkty mleczne, nadmiar mięsa, słodycze) przyczyni się do wyrównania poziomu wapnia.

 

Opinie specjalistów

Doktor Eugeniusz Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, dietetyk z zamiłowania, tak przedstawia swoją opinię:

"– Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia – twierdzi. – Jest na usługach koncernów, którym nie zależy na zdrowiu dzieci, tylko na pieniądzach. Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej.

– Mleko, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki – grozi". 

Jego zdaniem zawarte w mleku składniki przyczyniają się do uszkodzenia wielu narządów wewnętrznych człowieka, do zmian w układzie naczyniowym, sercowym i kostnym.

Ciekawą spostrzeżenie przedstawia również Annemarie Colbin w swojej książce "Osteoporoza":

"Jeśli wierzymy, że mleko to źródło wapnia chroniącego przed osteoporozą (osłabieniem kości), musimy pamiętać, że osteoporoza jest najbardziej rozpowszechniona w regionach świata o wysokim spożyciu mleka, np. w Europie Północnej, Kanadzie i USA".

Alternatywa

W celu zastąpienia mleka krowiego można wykorzystać mleko kozie, które swoim składem zbliżone jest do mleka, jakim karmione są piersią niemowlaki. Należy unikać mleka pasteryzowanego, jedynie podgrzane tylko do temperatury 37° C, aby nie stracić cennych enzymów. Idealnie byłoby pić kozie mleko zaraz po wydojeniu; można je też przechowywać
w lodówce w zamkniętym pojemniku do 2 dni.

Dla dzieci najlepszym mlekiem jest mleko matki, a po nim – surowe mleko kozy. Dlatego też dzieci, które nie tolerują mleka krowiego, gdy spożywają mleko kozie, nie wykazują reakcji alergicznych.

Jako ciekawostkę dodajmy, że sok z marchwi posiada tyle samo wody co mleko krowie. Poza tym jest jednym z najlepszych środków oczyszczających organizm ze śluzu, nie wspominając już o innych jego zaletach.

20:55, soeltech
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 lutego 2012

Parabeny są związkami stosowanymi jako konserwanty w kosmetykach, produktach farmaceutycznych oraz żywności. Z najnowszych badań brytyjskich naukowców wynika, że gromadzą się w tkance sutka i nie można wykluczyć, że mają udział w rozwoju raka piersi.

Artykuł na ten temat zamieszcza pismo "Journal of Applied Toxicology".

- Obecność danej substancji chemicznej w tkance nie oznacza jeszcze, że przyczynia się ona do rozwoju raka. Ale skoro okazuje się, że związki te wnikają do ludzkiego gruczołu sutkowego, konieczne jest przeprowadzenie dalszych badań, aby ocenić, czy ich obecność ma jakieś negatywne skutki - wyjaśniła kierująca najnowszymi badaniami dr Philippa Darbre z University of Reading w Anglii.

Według niej problem z parabenami polega na tym, że mogą one naśladować działanie żeńskiego hormonu płciowego – estrogenu, który pobudza rozwój i wzrost wielu guzów piersi.

Estry parabenów są szeroko stosowane jako konserwanty w rozmaitych produktach higieny osobistej, żywności oraz farmaceutykach.

Badania potwierdzają, że takie rozpowszechnienie sprawia, iż substancje te są obecne w organizmach większości ludzi – we krwi, moczu, nasieniu i matczynym mleku.

W 2004 r. dr Darbre po raz pierwszy poinformowała o wykryciu tych substancji w próbkach pobranych ze złośliwych guzów piersi od 20 pacjentek. Późniejsze badania innych naukowców wykazały, że wchłaniają się one z kosmetyków przez skórę i już po godzinie od aplikacji, np. kremu, można je wykryć we krwi.

Zrodziło to podejrzenia, że stosowanie w okolicy pachowej kosmetyków z parabenami, np. antyperspirantów, może mieć jakiś związek z ryzykiem zachorowania na raka piersi. Za hipotezą tą przemawiał np. fakt, że większość raków piersi jest zlokalizowana w górnej ćwiartce gruczołu sutkowego, najbliższej pachy.

W najnowszych doświadczeniach dr Darbre i jej współpracownicy analizowali występowanie pięciu różnych parabenów w tkankach gruczołu sutkowego 40 kobiet z pierwotnym rakiem piersi, które przeszły mastektomię. Sprawdzano obecność tych związków w czterech lokalizacjach w piersi – od dołu pachowego aż po mostek.

Okazało się, że u każdej pacjentki obecny był co najmniej jeden z estrów parabenów. Co ciekawe, 7 z 40 pacjentek nigdy nie stosowało kosmetyków pod pachę, jak np. antyperspiranty, które często zawierają parabeny. Oznacza to, że źródłem tych związków musiały być inne produkty - uważają naukowcy.

Jedna z substancji, n-propylparaben, występowała w znacznie wyższych stężeniach w próbkach pobranych z okolic piersi bliższych pachy niż mostka. Pozostałe parabeny występowały równomiernie we wszystkich lokalizacjach.

Jak podkreśla współautor pracy Lester Barr z University Hospital of South Manchester, badania te potwierdzają, że nie istnieje prosta zależność przyczynowo-skutkowa między stosowaniem pod pachę produktów zawierających parabeny a rakiem piersi.

- Nie mamy rozstrzygającego dowodu na to, że parabeny odgrywają rolę w rozwoju raka piersi. Jednak brak dowodów, nie jest dowodem na brak ich udziału. Obecnie po prostu tego nie wiemy – skomentowała dr Darbre. Zaznaczyła też, że obecność tych związków w sutku uzasadnia dalsze prace nad tym zagadnieniem.

Według dr Darbre rak piersi nie jest jednorodnym schorzeniem, a do jego rozwoju przyczynia się wiele czynników. Dlatego mało prawdopodobne jest, by jeden rodzaj związków odgrywał tu dominująca rolę. Wiadomo, że wiele innych składników kosmetyków oraz produktów higieny osobistej naśladuje działanie estrogenów, a ich obecność stwierdzano w gruczole sutkowym lub
w mleku matki.

- Dlatego jestem daleka od obarczania winą jednego związku chemicznego (o udział w rozwoju raka piersi – PAP). Nie chcę przez to powiedzieć, że parabeny z nie odgrywają tu roli, ale prawdopodobnie są tylko częścią większej całości – podsumowała dr Darbre.

W wypowiedzi dla serwisu Health Day News badaczka zachęciła panie do zredukowania liczby stosowanych kosmetyków. - Współcześnie stosujemy ich po prostu za dużo - za dużo dla naszego ciała i dla środowiska - oceniła.

Źródło www.net.pl

Tagi: kosmetyki
21:43, soeltech
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 lutego 2012

 

 
Jeżeli twoją jedyną rozrywką i sportem jest buszowanie między regałami hipermarketu w poszukiwaniu promocji i wyprzedaży lub gimnastyka kciuka na pilocie od tv w celu zmiany kanałów sportowych. Jeżeli bezgranicznie ufasz swojemu lekarzowi twierdząc, że jest nieomylny w kwestiach medycznych. Jeżeli bez sprzeciwu i zastanowienia przyjmujesz to, co oferuje ci otaczający Cię świat.
 
To nie kupuj tej publikacji. Nie jest ona dla Ciebie.

Zapytasz dlaczego?
 
Ponieważ lektura jej nie należy do łatwych. W miarę jak zgłębiamy wiedzę zawartą na jej kartach dochodzimy do przekonania, że coś z nami lub nimi jest nie tak. Z wiedzy tej zaczynamy robić użytek małymi kroczkami. Na pierwszy ogień idzie nasz sposób robienia zakupów. Hipermarkety odwiedzamy coraz rzadziej, natomiast zaprzyjaźniamy się z „panią Zosią” z pobliskiego bazarku, oferującą świeże i zdrowo wyglądające owoce czy warzywa. Dobrym znajomym staje się też „pan Zenek” ten od przetworów mięsnych. Pilota zamieniamy na buty do joggingu, a do pracy dwie przecznice dalej jedziemy rowerem zamiast swoim autem. Produkty chemiczne, które do tej pory zamieszkiwały szafkę pod zlewem i służyły do sprzątania, dostają eksmisję, a ich miejsce zajmują ekologiczne, naturalne środki czystości.
W miarę jak zagłębiamy się w treść tej publikacji zmienia się też wygląd naszego talerza. Zamiast schabowego z kapustą i ziemniakami coraz częściej na nasz stół zapraszane zostają sałatki i surówki – a z czasem stają się one nieodłącznymi domownikami. Apteki chcemy omijać szerokim łukiem, szukamy innych rozwiązań jak pozbyć się naszych dolegliwości. Odwiedzając lekarza umiemy zadać mu pytanie o PRZYCZYNĘ naszej dolegliwości, jak również zasugerować potrzebę przeprowadzenia innych badań diagnostycznych. Mówiąc krótko nasze życie zmienia się diametralnie.
Nie jest to publikacja ściśle naukowa, ale zawarte w niej informacje (zawarte w dużej mierze w przypisach) na temat badań naukowych, metod diagnostycznych, nowych sposobów terapii, jak również opisy niepożądanych skutków stosowania terapii zalecanych przez szeroko pojęte środowisko medyczne może przyprawić o kompleksy niejeden
akademicki podręcznik medycyny.
Jeżeli kupisz tę książkę zyskasz nie tylko wiedzę, ale po jej zastosowaniu także mądrość oraz w miarę upływu czasu lepsze zdrowie.
Dlatego, jeżeli nie chcesz u siebie takich zmian, to naprawdę ta publikacja nie jest dla Ciebie.

Publikacje możesz zakupić tutaj lub tutaj

Więcej przeczytasz na temat tej publikacji przeczytasz na tej stronie